Wtedy się zaczęło

To był sam początek budowy. Lato 2001. Na działce już pracujący robotnicy, w Warszawie zwalnianie wynajętego mieszkania. Jeżdżenie w tę i nazad. Urwanie głowy z dostawcami materiałów, z robotnikami, z ekipą górali do dachu, ze wszystkim. 102 dni mieszkania w niewielkiej przyczepie kempingowej.

102 dni w przyczepie kempingowej
102 dni w przyczepie kempingowej – lato 2001

Pojechałam właśnie do Warszawy pakować kartony, Hop pilnował budowy, rano miał przyjechać po mnie i po kartony.

Wykąpałam się. W wannie okazało się, że nie jestem sama! Pod pępkiem wpił mi się jakiś ohydny robal.

Byłam przerażona. Zadzwoniłam do Hopa, ale zbagatelizował sprawę.

– Coś ty, ja na Mazurach miałem dziesiątki kleszczy. Co ja ci teraz po nocy pomogę? Wyciągnij i tyle. Albo poczekaj do jutra.

Wyciągnęłam, ale nie do końca. Czarny punkcik pozostał. Kiepskie miejsce do oglądania siebie.

Nazajutrz pojechaliśmy do przychodni w Otwocku (i tak mieliśmy tam odebrać sztachety). Pielęgniarka wykroiła mi „kawałek mięsa”, nalepiła plaster i… po bólu.

Zapomniałam o tym.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Rozmaite

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *