Nie pracuję. Na koncie debet. Popadam w depresję. Przestaję mieć pomysły na jutro. Do kitu. Zaczęłam chyba być meteopatką. Przed deszczem, a szczególnie przed burzą – pocę się i w ogóle jakoś nie tak się czuję.
Archiwum: Z różnych notatek
Mija mi ból pleców. Może od smarowania Bayerem, może od ćwiczeń, może samoistnie (w to najmniej wierzę).
Archiwum: Z różnych notatek
Tomek mi kupił Thermo-Rheumon – etofenamatum prod. Bayer AG, krem do stosowania zewnętrznego. Drogi (100g za 34,18 zł), w aptece powiedzieli, że to obecnie najlepsze. Trudno. Ciekawe, bo na tubie czytam: Lek wydawany na recepty…
Archiwum: Z różnych notatek
Ledwo chodzę, tak mnie boli w okolicy lędźwiowej. A już siadanie i wstawanie – do kitu. Nazajutrz (11.03.2002) Moje lumbago powoli odpuszcza – czy też ja się z nim oswajam, w każdym razie dziś czułam się o wiele lepiej. Nadal z trudnością siadam i wstaję, ale to już nie to co wczoraj.
Archiwum: Z różnych notatek
Połamało mnie jakieś lumbago. Muszę postudiować swe medyczne księgi, bo ból jest nieznośny.
Archiwum: z różnych notatek 3
Byliśmy w Warszawie – najpierw u Grażyny i Olka, potem na koncercie kapeli Wazy. U Grażyny chyba wypiłam jakiś kieliszek czy dwa, potem małe piwo podczas koncertu. Głowa nagle zaczęła mi pękać, jak na potężnym kacu po jakiejś libacji. Hop patrzył niechętnie, że mu się baba upiła. Dziwna jakaś ta reakcja była. Zamiast poczucia winy… Czytaj dalej Archiwum: z różnych notatek 3
Z foto-notatek
Po zamieci tak zawiało drogi, że już drugi dzień nie można było wyjechać. Pług z gminy nie dojedzie (nie pamiętam, dlaczego). Wszyscy więc z okolicy wzięli za łopaty i odśnieżyli ponad 300-metrowy odcinek. A ja nie byłam w stanie utrzymać łopaty w ręku! Wysiadły mi łokcie. Czułam się niefajnie: pełna mobilizacja, wszyscy do łopat, a… Czytaj dalej Z foto-notatek
stare zapiski – nr 03
17 grudnia 2001 Coś mam nie tak z rękami: nie jestem w stanie podnieść miski z wodą. Mycie garów odbywa się jeszcze w systemie miskowym. Łokcie mnie bolą. Dzień później: Boli mnie kciuk jak cholera. Rwie. Nie wiem, od czego.
Z różnych notatek
Początek września 2001 Boli mnie gardło. Nic to. Każdemu się zdarza.
Wtedy się zaczęło
To był sam początek budowy. Lato 2001. Na działce już pracujący robotnicy, w Warszawie zwalnianie wynajętego mieszkania. Jeżdżenie w tę i nazad. Urwanie głowy z dostawcami materiałów, z robotnikami, z ekipą górali do dachu, ze wszystkim. 102 dni mieszkania w niewielkiej przyczepie kempingowej. Pojechałam właśnie do Warszawy pakować kartony, Hop pilnował budowy, rano miał przyjechać… Czytaj dalej Wtedy się zaczęło
