Z foto-notatek

Po zamieci tak zawiało drogi, że już drugi dzień nie można było wyjechać. Pług z gminy nie dojedzie (nie pamiętam, dlaczego). Wszyscy więc z okolicy wzięli za łopaty i odśnieżyli ponad 300-metrowy odcinek.

A ja nie byłam w stanie utrzymać łopaty w ręku! Wysiadły mi łokcie. Czułam się niefajnie: pełna mobilizacja, wszyscy do łopat, a ja nie daję rady.

Tomek mówi spokojnie – To odłóż tę łopatę, jak cię boli.

Odśnieżanie 4.01.2002 - Stefan, Andrzej, Wiesiek
Odśnieżanie 4.01.2002 – Stefan, Andrzej, Wiesiek

Odłożyłam. Więc przynajmniej zrobiłam dokumentację… kamerką internetową.

Pamiętam, że wtedy miałam ogromne kłopoty z tymi łokciami. Naczynia myłam w misce, ale potem prosiłam, by Hop wylał wodę.

Potem pojawiły się kłopoty ze zginaniem palców.

Zaczął się dołek finansowy – przerwaliśmy budowę z powodu braku funduszów. Nie było nawet pieniędzy na prywatnych lekarzy – a od dawna nie byłam ubezpieczona.

„Leczyłam się” więc chałupniczo: smarowanie chińskim olejkiem tygrysim (rozgrzewający, na bazie kamfory). Trudno powiedzieć, żeby bardzo pomagało. W każdym razie nie szkodziło.

Opublikowano
Umieszczono w kategoriach: Rozmaite

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *